Wtorek, 07 Wrzesień 2010r. Imieniny obchodzą: Regina, Marek, Ryszard
Wybory tuż

Zbliżają się kolejne wybory. Wreszcie zweryfikujemy sondaże poparcia dla partii. Ale jakie wybory? Otóż, proszę Państwa, wybory do Parlamentu Europejskiego.

Sąd wprowadza cenzurę?

Sąd warszawski, korzystając z chwilowego zamieszania, przejął w Polsce władzę i wprowadził cenzurę. Zabroniona jest wszelka krytyka rządu oraz rządzącej w kraju Platformy Obywatelskiej.

Wywiad Tygodnia

Marek Śpiewankiewicz

 

Rozmowa z prezesem Stowarzyszenia na Rzecz Osób Niepełnosprawnych "Partnerstwo"

Wybory tuż

Zbliżają się kolejne wybory. Wreszcie zweryfikujemy sondaże poparcia dla partii. Ale jakie wybory? Otóż, proszę Państwa, wybory do Parlamentu Europejskiego.
To nie żart, że właśnie w taki sposób rozpocząłem mój felieton. Polacy na temat zbliżających się eurowyborów nie wiedzą nic lub prawie nic. W większości nie mają nawet pojęcia, że takie wybory w ogóle się odbywają, nie mówiąc już o szczegółach, jak ilość wybieranych posłów i ich zadania. Ile europosłowie będą zarabiać, to już większość - jeśli nawet nie wie - sobie wymyśli.
Spośród tych, którzy wiedzą cokolwiek na temat eurowyborów, chętnych do uczestniczenia w nich jest tylko około 13 proc. Tylko!!! Oczywiście, mówią o tym te same sondaże, które pokazują niezmienne prawie 60-procentowe poparcie dla PO, więc jest nadzieja, że będzie trochę inaczej. Niestety, tak niska frekwencja spowoduje niski poziom reprezentatywności. Chociaż z drugiej strony - kto nie głosuje, wyraża zgodę na decyzję podjętą przez głosujących.
Niska frekwencja nie spowoduje nieważności wyborów, więc tak czy owak, 50 szczęśliwców swoje mandaty otrzyma. Fakt, czy będą to osoby właściwie przygotowane do wypełniania powierzonych zadań - jest kwestią oddzielną i w tym przypadku frekwencja również wydaje się nie mieć większego znaczenia. Problemu więc niby nie ma. Ale czy na pewno? Czy przypadkiem ktoś, myśląc o politykach, nie zawinił w tym zakresie? Czy kompletny brak zainteresowania tymi wyborami nie wynika z niskiej oceny samej polityki i realnego wpływu obywateli na jej kształtowanie?
Ostatnie dwa lata rządów Platformy to czas obrzydzania polityki zwykłym ludziom. Czas politycznego teatru nienawiści i błazenady. Teatr pajacyków w stylu Palikota i kombinatorów w stylu Misiaka. Teatr walki dwóch kandydatów na prezydenta. Teatr z publicznością, która - miast siedzieć przodem do sceny - już od dawna siedzi odwrócona plecami.
Sztuka grana przez tych politycznych aktorów nie jest ani dramatem, ani horrorem, ani nawet komedią. Dlatego trudno się dziwić, że większość Polaków zajmuje się swoimi sprawami. I dobrze. Niech politycy nie myślą, że ich sprawy są dla nas najważniejsze.
Jednak będziemy musieli kogoś wybrać. Jeśli zdecydujemy się na głosowanie, niech nasz wybór będzie racjonalny; zagłosujmy na kogoś, kto wyłamuje się z brzydkiego stereotypu polityka.
Ja swojego kandydata już mam. Kandydata profesjonalnie przygotowanego do roli europosła, który - oprócz znajomości języka angielskiego - zna się na swojej robocie, co pokazał, skutecznie broniąc polskich interesów w Brukseli, w tym szczególnie interesów polskiej wsi. Mam ten komfort, że znam go osobiście - i wiem, że będzie to najlepszy wybór. Moim kandydatem jest Janusz Wojciechowski, autor zamieszczanych obok cotygodniowych felietonów. Będę więc Państwa namawiał i do pójścia na wybory, i do postawienia znaku przy nazwisku Wojciechowskiego.
Wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się 7 czerwca. Wybierzemy 50 posłów. Chociaż tyle trzeba wiedzieć…
 

Komentarze

Boks na skróty
 
Czy na "grzybku" powinien zostać wybudowany nadajnik telefonii komórkowej?
TAK
NIE
NIE MAM ZDANIA